Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2011

Marek Krajewski, Mariusz Czubaj, Aleja samobójców

Aleja samobójców to pierwszy kryminał wspólnie napisany przez znanego powszechnie w Polsce autora kryminałów Marka Krajewskiego oraz antropologa kultury Mariusza Czubaja. 
Zawsze się zastanawiałam jak to jest napisać wspólnie książkę. Ile jest w niej z autora poczytnych kryminałów, ile z antropologa. Bo niewątpliwie łączy ona obie te dziedziny.

W pewnym  luksusowym domu seniora, o wiele mówiącej  nazwie Eden, znaleziono oskalpowane zwłoki jednego z pensjonariuszy, inwalidy jeżdżącego na wózku. W tym samym czasie zaginął inny pensjonariusz, znany i ceniony profesor ..... oczywiście antropologii kultury, którego specjalnością były rany symboliczne. Na miejscu zbrodni pojawia się nadinspektor Jarosław Pater, jednak prawie natychmiast sprawę przejmuje ABW czyli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mimo wyraźnego zakazu Pater postanawia na własną rękę odszukać sprawcę brutalnego morderstwa. "Pies gończy" rozpoczyna śledztwo.

Czytałam ten kryminał z mieszanymi uczuciami. Niby  ciekawie zarysowana zagadka kryminalna, śledztwo prowadzone w miarę sprawnie, jednym słowem intryga wciąga czytelnika (przeczytałam ten kryminał w jeden wieczór - co ostatnio rzadko mi się zdarza). Jednak jest pewne ale....
Niezbyt przypadł mi do gustu sposób przedstawienia prowadzących śledztwo policjantów. W moim odczuciu detektyw, śledczy, policjant jednym słowem tzw. stróż prawa powinien być człowiekiem na wskroś kryształowym, świecącym przykładem, ewentualnie, aby był bliższy czytelnikowi, może być obdarzony niewielkimi wadami i słabostkami, często wzbudzającymi naszą sympatię. Tutaj jest jednak inaczej. Policjanci potrafią być równie brutalni jak przestępcy, nie stronią od przemocy, wulgaryzmów. W ich świecie na porządku dziennym jest zawiść, złośliwość, donosicielstwo. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że nie brak wśród nich przykładów lojalności, przyjaźni i współpracy. 

Mimo wszystko rzeczywistość przedstawiona przez autorów wydała mi się zbyt przytłaczająca. Być może żyję chowając głowę w piasek i nie chcę zauważyć, że tak wygląda nasz obecny świat, ale wolę pozostać (przynajmniej jako czytelnik) w błogiej nieświadomości. "Romantyczna" wizja idealnego detektywa-dżentelmena jest mi mimo wszystko bliższa. 
Nie oznacza to, że nadinspektor Pater nie wzbudził mojej sympatii. Podobała mi się jego dbałość o poprawność językową (tak rzadko dziś spotykaną), jego umiejętność empatii ukryta pod szorstką powierzchownością, a przede wszystkim upór z jakim dążył do wykrycia zbrodniarza. 

Samo zakończenie było dla mnie zaskakujące, a pewne decyzje nadinspektora Patra (bardzo drażliwy na punkcie swego nazwiska, nie lubił gdy ktoś odmieniał je z użyciem literki "e") wręcz dziwiły (czy policjant rzeczywiście mógłby tak postąpić, czy to jest etyczne), choć w pewnym sensie spotkały się z moim zrozumieniem. Troszkę to zawile wygląda, ale nie chcę zdradzać zakończenia na wypadek gdyby ktoś jeszcze nie czytał, a miał zamiar to uczynić w przyszłości. 

Moja ocena: 3+/6

środa, 24 sierpnia 2011

Agatha Christie, Tajemniczy pan Quin


Właściwie nie lubię opowiadań. Dlaczego? Są zbyt krótkie i kiedy już zaczynam zżywać się z bohaterami, rozsmakowywać się w fabule wszystko nagle się kończy. A ja pytam się: to już? Jeszcze gorzej jest z opowiadaniami kryminalnymi. Tajemnica szybko przestaje nią być. Często łatwo jest znaleźć rozwiązanie zagadki gdyż krótkość formy nie pozwala autorowi na rozbudowanie wątków. Zdecydowanie wolę dłuższe formy literackie.
Ale kiedy postanowiłam, że przeczytam całą kolekcję Agathy to "słowo się rzekło, kobyłka u płota". Padło na zbiór dwunastu opowiadań zatytułowanych Tajemniczy pan Quin.
Kim jest tytułowy pan Quin? Właściwie nic o nim nie wiemy. Sam o sobie mówi, że jest tym, który "przychodzi i odchodzi". Pojawia się właściwie znikąd. Znika nie wiadomo jak i kiedy. Kim jest? Nikt tego nie wie. Nawet przesympatyczny pan Satterthwaite. Ten niewysoki, szczupły, ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna jest nierozerwalnie złączony z panem Quinem. Wydaje się, że jeden bez drugiego nie mógłby istnieć.

Pan Quin pojawia się w pierwszym opowiadaniu Nadchodzi pan Quin i zadamawia się na następnych jedenaście. Wtedy pan Satterthwaite rozwiązuje tajemniczą sprawę sprzed dziesięciu lat. Tak to właśnie jest, że do sedna sprawy i do rozwiązania zagadki doprowadza zawsze przesympatyczny starszy pan. A jaka jest rola pana Quin? Stanowi on pewnego rodzaju inspirację i motywację do podjęcia wysiłku intelektualnego, do spojrzenia na sprawę pod zupełnie innym kątem. Później samo pojawienie się Qiuna, a nawet wzmianka o tym, że ktoś widział postać do niego podobną, jest dla pana Satterthwaite'a wskazówką, że coś się musi wydarzyć. Coś z czym on będzie musiał sobie poradzić, czemu będzie musiał stawić czoło.
Tak to już jest z opowiadaniami - jedna są lepsze, drugie gorsze. W tym przypadku jest podobnie. Większość przedstawionych sytuacji była dość przewidywalna. Właściwie każda z opowieści miała w tle historię miłosną. Niektóre dotyczyły starych tajemnic, których nikomu nie udało się rozwiązać. Nieodmiennie jednak szczęśliwe zakończenie pozwalało bohaterom dramatu na powrót do normalnego, spokojnego życia. Z tego schematu wyłamało się tylko ostatnie opowiadanie, po którym postać tajemniczego pana Quina stała się jeszcze bardziej tajemnicza.

Książka ta jest dla mnie jedną z najsłabszych książek Agathy, które do tej pory przeczytałam. No cóż, każdy pisarz ma lepsze i gorsze dni. Każdy też czytelnik ma odmienny gust (o którym przecież się nie powinno dyskutować). Na pewno znajdzie się taki, który lepiej doceni ten zbiór opowiadań. A poza tym myślę, że miłośnicy twórczości pani Christie powinni przeczytać jak najwięcej jej utworów. Dlatego też książkę tę polecam. Natomiast uważam, że Ci, którzy jeszcze nie znają jej twórczości od tej pozycji zaczynać nie powinni.

Moja ocena: 3+/6 (mimo sentymentu dla kochanej Agathy)

czwartek, 14 lipca 2011

Maureen Jennings, Pod gwiazdami smoka

Po powieść Maureen Jennings sięgnęłam dzięki stosikowemu losowaniu i Bujaczkowi, która wybierała dla mnie numer książki. Pierwszy raz wzięłam udział w zabawie organizowanej przez Annę i bardzo mi się ona podoba. 

Przejdźmy jednak do książki. Pod gwiazdami smoka to druga z serii książek o detektywie Murdochu wydana w Polsce. Maureen Jennings przenosi nas do Toronto końca XIX wieku. Od razu widać miłość jaką autorka darzy to miasto. Otrzymujemy bowiem bardzo wnikliwy i barwny opis uliczek, domów i mieszkańców miasta. Widzimy ubogie mieszkania biedoty, brudne i zaniedbane, skromne lecz schludne domy klasy średniej oraz bogate, pięknie urządzone, zadbane (bo o porządek dba służba) mieszkania elity. Poznajemy także mieszkańców Toronto. Państwa Kitchen utrzymujących się z wynajmowania pokoi. Annę Brogan -  tancerkę i śpiewaczkę w podrzędnym lokalu i jej siostrę Millie pracującą w gorzelni. Sędziego Pedlowa, człowieka niezwykle surowego zarówno w pracy jak i w domu, jego żonę Maud i bratanka Henrego, którzy odegrają znaczącą rolę w powieści. Dolly Shaw o której mieszkańcy wiedzieli bardzo niewiele, a która kiedyś była akuszerką; jej córkę Lilly oraz dwóch chłopców, Georga i Freddiego, przygarniętych przez nią. I oczywiście Williama Murdocha, detektywa w IV komisariacie w Toronto, kochającego taniec i jazdę na rowerze i jednocześnie człowieka bardzo samotnego. 
Losy tych i innych postaci powołanych do życia przez autorkę splatają się w zgrabnie skonstruowanym wątku kryminalnym. Bo Pod gwiazdami smoka to nie powieść obyczajowa a pasjonujący kryminał. 
Wszystko rozpoczyna się z chwilą odnalezienia przez Georga i Freddiego martwej Dolly Shaw. Sprawa trafia w ręce detektywa Murdocha, który początkowo podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Jednak wyniki sekcji zwłok wyraźnie wskazują na morderstwo. Murdoch rozpoczyna więc śledztwo. Pracuje powoli lecz bardzo metodycznie. Z wielką logiką łączy ze sobą poszczególne elementy układanki, odkrywa kolejne tajemnice by wreszcie ujawnić światu mordercę.  Napotyka też na wiele trudności. Musi stawić czoła szanowanemu przez wszystkich sędziemu, i radzi sobie z tym zadaniem nadzwyczaj dobrze nie dając się zastraszyć temu apodyktycznemu mężczyźnie. Z wysiłkiem przedziera się przez sieć kłamstw i niedomówień umiejętnie wyłuskując pojawiającą się w zeznaniach świadków i podejrzanych prawdę.
Maureen Jennings stworzyła ciekawą zagadkę kryminalną. Mniej więcej od połowy książki typowałam już podejrzanego i właściwie  miałam rację. Żeby jednak nie popaść w zbyt wielkie zadufanie szybko nadmieniam, że czytelnik miał od samego początku więcej informacji niż prowadzący śledztwo. Nie były one może podane bezpośrednio jak na tacy, ale można było wielu spraw się domyślić, a następnie troszkę pogłówkować.  Fakt, że udało mi się wytypować mordercę nie wpłynął na odbiór powieści. Czytałam ją z wielką przyjemnością i zainteresowaniem, także dlatego, że jak najszybciej chciałam sprawdzić swoje przypuszczenia.

Powieść Maureen Jennings czyta się szybko i przyjemnie. Napisana jest zrozumiałym i ciekawym językiem. Co prawda nie spotkamy w niej rozbudowanych psychologicznie portretów bohaterów, to jednak są to barwnie i żywo skonstruowane sylwetki. A sam detektyw Murdoch budzi moją ogromną sympatię. Jest człowiekiem uprzejmym, życzliwym i troskliwym. Z galanterią odnosi się do kobiet. Zna swoje miejsce, ale nie waha się stawić czoła wpływowemu człowiekowi jeśli ten stoi na drodze do rozwiązania zagadki morderstwa. I oczywiście niezmiernie podobają mi się jego zainteresowania, bo są to rzeczy, które "misie lubią najbardziej" czyli wspomniany już wcześniej taniec i jazda na rowerze.
Nie żałuję czasu spędzonego na lekturze tej powieści. Będę szukała pierwszej części przygód detektywa, a na LC widziałam, że chyba pojawiła się też część trzecia. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów. 

BUJACZKU!!! Bardzo dziękuję, że wybrałaś dla mnie właśnie tę książkę.

Moja ocena 5/6

wtorek, 12 lipca 2011

Agatha Christie, Spotkanie w Bagdadzie

Czy można się zakochać w kimś od pierwszego wejrzenia? I czy to zakochanie przetrwa próbę czasu?
O tym miała okazję przekonać się Victoria Jones, bohaterka kryminału Agathy Christie Spotkanie w Bagdadzie.

Victoria jest młodą, piękną dziewczyną, która właśnie z powodu swojego temperamentu straciła kolejną pracę. Jednak entuzjazm i wiara w lepszą przyszłość nie opuszcza jej. W parku spotyka młodego, przystojnego dżentelmena, który od razu "wpada jej w oko". Okazuje się, że z wzajemnością. Jednak Edward (Victoria zna tylko jego imię) musi służbowo wyjechać aż do Bagdadu. Na pożegnanie prosi dziewczynę o możliwość zrobienia jej zdjęcia. Uszczęśliwiona i już zakochana Victoria godzi się na to. Kiedy Edward odchodzi dziewczyna od razu podejmuje decyzję - za wszelką cenę musi się dostać do Bagdadu. Tylko jak to zrobić jeśli się właśnie straciło pracę, a jedyny majątek stanowi kilka funtów? Victoria nie byłaby sobą gdyby nie znalazła sposobu na to, co wydaje się niemożliwe. Tak więc za kilka dni znajduje się w samolocie rozpoczynając długą podróż do Bagdadu. Nie wie tylko, że tym samym wkracza na ścieżkę przygody. Przygody, która jest bardzo intrygująca, ale również niebezpieczna. 

Agatha Christie zafundowała nam nową aferę kryminalną, której akcja rozgrywa się na egzotycznym Wschodzie. Tym razem nie spotkamy mojego ulubionego detektywa Herkulesa Poirot, ani nawet przesympatycznej panny Marple. W rozwiązaniu zagadki pomagają zupełnie przypadkowe osoby, a sama zagadka sięga korzeniami do afery politycznej, która może zagrozić bezpieczeństwu całego świata. 

Jak zawsze autorka urzeka nas sposobem budowania napięcia, wartką akcją, sprawnie skonstruowaną fabułą,  zagadką, którą trzeba rozwiązać. Mimo, że czytałam tę książkę po raz drugi nie pamiętałam pewnych faktów i przez długi czas nie wiedziałam kim jest osoba kierująca spiskiem, mogłam wiec trochę pozgadywać. Jednak do czasu, bo wreszcie przypomniałam sobie zakończenie. Nie pozbawiło mnie to jednak czerpania przyjemności z lektury. 
Agatha zawsze pozostanie dla mnie mistrzynią kryminałów i nieodmiennie z wielką chęcią będę sięgała po jej książki.

Moja ocena 5/6 (dla Agathy jak zawsze wysoka)

wtorek, 5 lipca 2011

Agatha Christie, Morderstwo w Orient Expressie

Ostatnio często na blogach spotykałam się z wpisami dotyczącymi kryminałów Agathy Christie. A ponieważ to moja ulubiona autorka tego gatunku pozazdrościłam wszystkim czytającym Agathę i postanowiłam powrócić do jej powieści. Swego czasu zbierałam całą kolekcję jej książek z Wydawnictwa Hachette, ale nie wszystkie przeczytałam. Teraz mam nadzieję to nadrobić. Zamierzam przeczytać całą kolekcję, także te powieści, które już znam. I właśnie od takiej zaczęłam.

Morderstwo w Orient Expressie to jedna z moich ulubionych powieści Agathy. Ulubionych także dlatego, że zagadkę tajemniczego morderstwa rozwiązuje mój ulubiony detektyw Herkules Poirot. Ten z pozoru wydawałoby się śmieszny Belg ma niespotykanie wręcz analityczny umysł, dzięki któremu jest w stanie rozwiązać nawet najbardziej zagmatwaną tajemnicę. Sam lubi mówić, że największe sprawy rozwiązuje się siedząc w fotelu i wykorzystując pracę swych szarych komórek. 
Taką okazję stwarza Poirotowi morderstwo dokonane w expressie jadącym ze Stambułu do Calais. W nocy w swoim przedziale zostaje zamordowany amerykański biznesmen. Wszystko wskazywałoby na to, że morderca uciekł z pociągu, gdyby nie fakt, iż pociąg stanął w zaspie a na śniegu nie ma żadnych śladów. Wniosek - morderca musi ukrywać się wśród pasażerów expressu.
Na szczęście jest niezawodny Herkules Poirot, który potrafi rozwiązać tę niezwykle skomplikowaną zagadkę, mimo braku dostępu do jakichkolwiek źródeł policyjnych, dzięki którym mógłby sprawdzić prawdziwość składanych zeznań. Ale taka sprawa cieszy Poirota, bo właśnie będzie mógł udowodnić, że tylko dzięki dedukcji jest w stanie rozwikłać tajemnicę. Czy tak się stanie?
Mimo, że znałam zakończenie, bo czytałam tę powieść wielokrotnie oraz oglądałam jej ekranizację, nie nudziłam się i z zainteresowaniem ponownie śledziłam tok rozumowania słynnego detektywa.

Naprawdę gorąco polecam tę powieść genialnej Agathy  nie tylko miłośnikom jej twórczości czy wielkiego Herkulesa Poirota.

Moja ocena 6/6
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...