Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wygrywajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wygrywajki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 sierpnia 2011

Koty na półce

W krótkiej przerwie pomiędzy wakacyjnymi wyjazdami wpadłam do domu i zastałam paczkę, a w niej te wspaniałe koty:


Bardzo się cieszę z takich kociaków. A przyszły do mnie w sposób bardzo niespodziewany. Wygrałam je na blogu Zaczytana.... Nie tak od razu jednak tylko w drugiej rundzie. I dlatego zupełnie się ich już nie spodziewałam. Było losowanie,  koty miały pójść do kogoś innego, a tu w przeddzień wyjazdu zupełnie przypadkowo zajrzałam do Maiooffki i .... I teraz bardzo się cieszę z moich kotów. Drewniany już stoi na półce, a książkę postaram się przeczytać po powrocie z wakacji. 
Bardzo dziękuję Maiooffce za koty a także za zakładkę oraz herbatkę, kawkę i słodycze. Oto zdjęcie całej zawartości paczuszki:


Jeżeli już jesteśmy przy kotach, to pociągnę troszkę koci temat.
Na wakacyjnych szlakach także spotkałam wspaniałe kociaki. Pierwszy był w pensjonacie, w którym mieszkaliśmy. Przepiękny kot. Mieszaniec amerykańskiego maine coona z norweskim leśnym. Niestety nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia, bo kotek jest bardzo nieufny i nie lubi jak wokół niego robi się wiele zamieszania. Nie chciałam go denerwować, więc tylko mam zdjęcie cudownego pyszczka. Reszta kota ukryta pod fotelem.





Ale to nie wszystkie wakacyjne koty. Wracając z Karkonoszy wstąpiliśmy do zamku w Książu i tam spotkaliśmy zamkowe koty. Teraz latem żyją sobie całkiem nieźle, ale zimą pracownicy zamku mają kłopoty z wykarmieniem wszystkich kociaków. Jest ich podobno około 20. Nam udało się zobaczyć kilka z nich. 






Gdyby nie moje trzy koty domowe chętnie zabrałabym jakąś "bidę" z Książa, a tak niestety mój mąż na więcej zwierzaków się nie zgadza.

Wyruszam dalej na wakacyjne szlaki. Dlatego nadal nie będę mogła komentować Waszych wpisów. Do zobaczenia po 15 sierpnia.

środa, 3 sierpnia 2011

Józef Ignacy Kraszewski, Powrót do gniazda: Powieść z podań XVI wieku

Bardzo słabo znam twórczość Kraszewskiego, a przecież był on niesamowicie płodnym pisarzem. Dlatego kiedy wystartował Projekt Kraszewski postanowiłam się do niego przyłączyć. Hasło "projektowego" blogu brzmi: Mamy bzika na punkcie JIKa!, a ja nie mogę powiedzieć jeszcze, że tego "bzika" już posiadam, ale przecież wszystko przede mną. Stąd mój udział w projekcie. Bo jeśli chce się mieć bzika na punkcie JIKa to twórczość tegoż JIKa trzeba należycie poznać. 
I tak zaczęłam od powieści z cyklu historycznego, z czasów Jagiellonów, Powrót do gniazda: Powieść z podań XVI wieku.
Jak wiek XVI to od razu skojarzyła mi się Reformacja. I proszę - strzał w dziesiątkę. 
Bohaterem powieści jest młody wojewodzic Janusz, którego ojciec, za namową swojego starszego brata, wysłał na naukę do Niemiec. Nasz młody bohater wyjechał więc do... Wittenbergii. To tam właśnie Marcin Luter wywiesił na drzwiach kościoła swoje 95 tez skierowanych przeciwko sprzedaży odpustów i w ten, niespodziewany nawet dla siebie, sposób rozpoczął ruch zwany Reformacją.

Wojewodzic zamieszkał w domu bogatego złotnika. Tam poznał jego córkę, wychuchaną i wypieszczoną jedynaczkę, piękną, mądrą i dobrą Frydę. Młodzi, jak to często bywa, zapałali do siebie gorącym uczuciem. Ojciec domyślał się tego i po cichu im błogosławił. Piękny i bogaty wojewodzic był wg niego bardzo dobrą partią dla ukochanej  jedynaczki.
Niestety szczęście zakochanych nie trwało długo. Janusz bowiem otrzymywał z domu list za listem, w których ojciec Wojewoda wzywał syna do powrotu. Musiał wiec w końcu okazać należne rodzicowi posłuszeństwo. Rozstanie z ukochaną było trudne. Jednak Janusz obiecał, że niedługo powróci. 
W tym miejscu pomyślałam sobie: to będzie ckliwy romansik. I tu się pomyliłam. Ponieważ wkrótce okazało się, że ważniejszą sprawą stała się kwestia zmiany wyznania przez młodego wojewodzica. I choć ostatecznie pod koniec powieści do romansu powracamy, to główną rolę odgrywa w niej właśnie kwestia wiary.
Czasy były rzeczywiście trudne i niespokojne. Nowinki religijne dotarły i do Rzeczpospolitej. Przyjęły się najczęściej i najszybciej wśród mieszczaństwa, które w dużej mierze było pochodzenia niemieckiego, ale także i wśród polskiej szlachty. Często podziały religijne dotykały rodziny. Zmieniał wiarę brat, ojciec czy syn. Kraszewski w Powrocie do gniazda ukazał skutki takiego podziału. Pokazał jak wpływał on destrukcyjnie na członków rodziny, prowadził nawet do wielkich tragedii. 
Z kim sympatyzował autor? Nie był według mnie całkiem przeciwny nowemu wyznaniu, jednak sposób prowadzenia akcji oraz zakończenie powieści wskazuje na to, że uważał wyznania reformowane za obce mentalności i religijności polskiej.
Choć w pewnym sensie zakończenie było dość przewidywalne nie zmniejszyło to przyjemności czytania. Czytało się bowiem tę powieść dość lekko i przyjemnie. Kraszewski starał się wystylizować język na staropolski. Zadbał też o XVI-wieczne realia zarówno życia w niemieckim mieście, jak i na polskim dworze. Wykazał się także znajomością mentalności, obyczajów i tradycji polskiej szlachty dla której duma i honor rodu był ważniejszy nawet od osobistego szczęścia dziecka. Przede wszystkim obowiązek wobec Boga, Ojczyzny i Rodu. Takim człowiekiem był Wojewoda - ojciec Janusza. Kraszewski stworzył piękny portret polskiego szlachcica wiernego wierze i tradycji swoich przodków. Można nie zgodzić się z decyzjami tego "żelaznego człowieka", jak mówił o Wojewodzie jego starszy brat, ale nie można było odmówić mu szlachetności. Postępował tak, jak nakazywało mu sumienie, choć serce mówiło czasem coś innego. Dla mnie była to najbardziej wyrazista postać wykreowana przez Kraszewskiego. Budziła też wg mnie największe emocje. Pozostali bohaterowie znajdowali się jakby w tle tego wielkiego człowieka. Choć przyznaję, że była to postać kontrowersyjna i trudno ocenić jednoznacznie jego postępowanie. 

Podsumowując: nie żałuję czasu spędzonego z tą powieścią Kraszewskiego. Może nie powaliła mnie ona na kolana, ale pozytywnie zaskoczyła wprowadzeniem wątku Reformacji, który usunął w cień rozpoczynający się watek romansowy. 
W posłowiu doczytałam, że Kraszewski we wcześniejszych swoich powieściach poruszał też  tematykę Reformacji, ale w  Powrocie do gniazda uczynił z niej motyw przewodni.

Moja ocena: 4+/5

Skorzystam z tego wpisu by podać dwie ważne informacje. 

1. Jutro rano (a właściwie dzisiaj - spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że jest godzina 00.32) wyjeżdżam w Karkonosze. Bardzo się cieszę na ten wyjazd, bo to będzie moje pierwsze spotkanie z tymi górami. Niestety bardzo krótkie. Wracamy już w poniedziałek. A potem zaraz jedziemy do teściów do Grudziądza. Nie wiem czy uda mi się zajrzeć do siebie i do waszych blogów. Być może pojawię się dopiero po 15 sierpnia. Z góry wiec przepraszam za brak komentarz pod Waszymi wpisami. Obiecuję, że jak przyjadę to nadrobię zaległości. I będę się starał zaglądać jak tylko będę miała dostęp do internetu.

2. Na blogu Klaudyny Futbolowej Kreatywa znajdziecie ciekawą niespodziankę i kolejny konkurs. Zapraszam. Ja już tam byłam.


Oj, już zaczyna mi Was brakować. Pocieszam się jednak tym, że wspaniałe wrażenia z podróży mi to zrekompensują.

Na pierwszym zdjęciu widoczny ojciec Reformacji Marcin Luter, na drugim drzwi kościoła zamkowego, na których prawdopodobnie przywiesił 95 tez. Oba zdjęcia pochodzą z Wikipedii.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Dostałam!!!!

Dziś znalazłam w skrzynce kopertę, a w niej ...... takie cudo:


Sabinko, bardzo dziękuję za obiecaną zakładkę. Jest po porostu prześliczna.

A przy okazji tego wpisu pochwalę się także nowymi nabytkami. W piątek dostałam paczuszkę, a w poprzednią sobotę byłam w antykwariacie. Oto co zdobyłam:

Tym razem od dołu:

1. Katarzyna Michalak, Poczekajka (zakup w antykwariacie, liczę na wspaniałą lekturę)
2. E.T.A. Hoffmann, Dziadek do orzechów (też z antykwariatu, uwielbiam balet Czajkowskiego, kupiłam dla dzieci)
3. Peter Froberg Idling, Uśmiech Pol Pota (zakup w pewnej księgarni wysyłkowej, oczywiście w ramach wyzwania Reporterskim Okiem; mam zaległości więc czas je nadrobić)
4. Jean Hatzfeld, Strategia antylop (j.w.)
5. Fannie Flagg, Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie pójdę do nieba... (Lubię jej twórczość stąd ten zakup)

Nie czytałam przez kilka dni z powodu braku czasu. Teraz muszę to nadrobić.

Okazja będzie już dziś. Zaraz wyjeżdżamy prawie nad morze, podróż będzie trwać około 8 godzin, więc czasu na czytanie mnóstwo. Nie będzie mnie prawdopodobnie do czwartku. Ale jak wrócę obiecuję nadrobić zaległości.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...